O stłuczce tramwaju z autem

W poniedziałek jechałem sobie tramwajem. Jedenastką, koło Dworca Głównego. Tramwaj zakręcał. W prawo. Na zakręcie, po prawej od tramwaju, stał czerwony samochód osobowy. Motorniczy podjechał trochę do przodu. Otarł się o samochód. Wgniótł go, zniszczył lampę. Wysiadł z tramwaju, wyciągnął iPhone’a i zaczął robić nim zdjęcia. Kierowca samochodu zwracał się do niego per ty. Ale co mnie najbardziej zdenerwowało, to pewna paniusia. Otóż postanowiła ona zostać samicą alfa i zakrzyknęła „była stłuczka, wysiadamy”. I prawie wszyscy wysiedli, mimo że nie była to oficjalna wiadomość od motorniczego czy też w jakikolwiek sposób potwierdzona. Ja zostałem. Przynajmniej miałem wolne miejsce. Ale ta suka niech ginie. Niech nie zarządza losem innych ludzi. Naprawdę. Nie chcę przeklinać, nie wiem, jak wylać z siebie frustrację na nią. Tacy ludzie nie zasługują na życie. ;-;

Mało ważne narzekanie na Okami

W przygodowej grze akcji Okami na PS2, której przechodzenie zacząłem obecnie kontynuować, nie podoba mi się nadużywanie wibracji pada. W niektórych momentach są one używane odpowiednio, w sposób, do którego zostały przeznaczone, ale na przykład podczas pływania pad trzęsie się cały czas aż do momentu wyjścia z wody. Jest to wysoce nieprzyjemne doświadczenie, które praktycznie zniechęca do wchodzenia do rzek i oceanów. Co prawda czas, przez który można płynąć, jest mocno ograniczony, więc można by to traktować jako ostrzeżenie, ale tylko przy kończeniu się staminy, a nie bez przerwy. W Wind Wakerze czas pływania wpław też był ograniczony (przynajmniej na początku, bo dalej nie grałem), ale Nintendo nie musiało się posuwać do zastosowania takich środków. Dodatkowo, podobnie jak tam, na ekranie pojawia się graficzny wskaźnik wytrzymałości naszej bohaterki, a więc nawet użycie wstrząsów jako sygnału alarmowego nie było konieczne.

Tak sobie ponarzekałem, ale gierka fajna, polecam. Tylko nie wiem, co teraz mam zrobić dalej. Ale o to właśnie tu chodzi, żeby szukać możliwych opcji.